Minęły dwa tygodnie odkąd mam DHK Maximusa i muszę przyznać, że zaskakuje mnie ten model na każdym kroku i przy każdej jeździe. Nie zawsze na plus. Zacznę może od tego, co mi się nie podoba. Po pierwsze, niestety luzują się niektóre śruby, szczególnie te, które trzymają z przodu C-hub. Co prawda nie stanowi to większego problemu, bo wystarczy użyć “locklite”, czyli klej do śrub i problem rozwiązany. Niestety pojawił się poważniejszy problem, mianowicie, c-hub z dołu, od strony wahacza jest przykręcony również śrubą, która osadzona jest w tulejce zwrotnicy. No i te śruby też się luzują podczas skrętu, ponieważ skręt kół powoduje opieranie się śrub o wahacze i w efekcie, śruby się odkręcają i gubią, wraz z tulejami zwrotni. Ja zgubiłem wpierw jedną śrubę i tulejkę, a następnie drugą śrubę i tulejkę z drugiej strony.

Musiałem uzupełnić brakującą śrubę M4x12. Użyłem w tym celu dłuższej śruby M4x20 bodajże i to był błąd. Wkręcając śrubę na maksa, uszkodziłem łożysko, ponieważ otwór C-buba jest na wylot i śruba dobiła do łożyska, powodując jego uszkodzenie. Podczas jazdy łożysko biło niemiłosiernie. A tak wyglądało jak je rozbierałem:

Rozsypało się kompletnie z mojej winy. Na szczęście miałem łożysko o takim wymiarze, tj. 10x15x4 i wymieniłem je od razu. Został problem odkręcających się śrub. Wpadłem na pomysł, aby zamiast tulejek zwrotnic, których i tak nie miałem, dać pod śrubę łożyska, żeby śruba podczas obrotu obracała się w łożysku. Łożyska dałem 5x8x2,5. Oczywiście zastosowałem tym razem krótsze śruby, żeby nie uszkodzić znowu łożyska 😉

Póki co zdaje to egzamin, ale docelowo w otwór na tulejkę pójdą łożyska z kołnierzem o rozmiarze 4x8x3, które zamówiłem na aliexpress – link – żeby śruby nie wystawały i przy obrocie zwrotnicy ze śrubą nic przypadkiem się nie odkręcało. Ponadto zamówiłem sobie na zapas łożyska 10x15x4, które występują w tym modelu – link – i łożyska 6x12x4 – link – które również występują w tym modelu.

I to by generalnie na chwilę obecną było tyle z minusów jakie zauważyłem.

Zrobiłem kilka modyfikacji.

Po pierwsze, wzmocniłem wieże amortyzatorów, dodając dodatkowe śruby i nakrętki:

Dzięki temu, wieże amortyzatorów nie powinny się wyginać w tych miejscach przy jakiś rolkach.

ESC zastosowane w modelu, czyli Hobbywing SR8-RTR jest programowalne przy użyciu karty programującej, którą zakupiłem na banggood – link do karty jakby ktoś chciał. A jak zaprogramować możecie sobie zobaczyć na filmie:

Jak widać na filmie, kartę wpinamy w gniazdo zasilania chłodzenia, które jest jednocześnie portem programowania ESC. Polecam zrobić sobie przedłużkę i wyprowadzić kabel na zewnątrz, ponieważ żeby dojść to tego portu, trzeba odkręcić jedną z aluminiowych płytek wzmacniających. Dzięki temu, szybko i łatwo możemy w terenie podpiąć kartę i zmienić sobie np. punch 😉

Ponadto, na zdjęciu wyżej widać obok linki steru srebrną nakrętkę. W tym miejscu jej nie było. Wymieniłem sobie śruby steru na dłuższe i użyłem nakrętek, ponieważ te śruby były bardzo krótkie. Nie wystawały w ogóle nad ramię steru i bałem się, że też się odkręcą.

Na koniec najciekawsza sprawa. Model prócz śrub, które mi wypadły (nota bene nie tylko mi, ale kilku osobom w modelu DHK Zombie również) jest bardzo wytrzymały, wręcz pancerny. Dlaczego? Dlatego, że w zeszły czwartek 3 maja, poszedłem ze znajomym pojeździć trochę wokół fontanny w parku. Znajomy zabrał model MST FXX do driftu, a ja Maximusa. Widownia od razu się znalazła, więc trzeba było pokazać co model potrafi. No i tutaj najlepsze. Gaz do dechy i jazda Maximusem. Kilka dzwonów w drzewo, latarnię i na koniec gwóźdź programu – dzwon na pełnym gazie w betonową fontannę. Model podbiło na krawężniku i zamiast dać hamulec wcisnąłem gaz do dechy. Efektem było czołowe zderzenie DHK z fontanną. Nic się nie stało. Kompletnie nic. Wcześniej model raz jednym a raz drugim kołem uderzył na pełnym gazie w drzewo i również nic się nie stało. Żadnych pęknięć, urwanego koła czy złamanego wahacza. Po prostu szok. Znajomy jak to zobaczył, to nie mógł uwierzyć. Publiczność również była w szoku. Komentarz jednego z gapiów “uuu…rozwalony” po czołówce z fontanną, bo model wylądował po uderzeniu na dachu. Obróciłem model, sprawdziłem czy coś się stało i szok. Zero uszkodzeń, prócz porysowanego przedniego zderzaka. Widownia w szoku. Model wrócił na koła, gaz do dechy i bawimy się dalej 🙂

 

2 thoughts on “DHK Maximus – wrażenia po 2 tygodniach użytkowania

  1. Witam,

    Bardzo fajna stronka. Widac, ze masz wiedze i doswiadczenie. Sam szukam czegoś dla siebie na poczatek. Jestem pod wrazeniem cen chinskich pojazdow RC. Zawsze wydawalo mi sie, ze ceny takiej zabaweczki sa duuuuzo wyższe, a ze jestem juz dosc stary na takie zabawy, nigdy sobie nie sprawilem takiego cudenka. Az do teraz, kiedy bylem w odwiedzinach u rodziny 🙂 Szukalem jakiejs zabawki dla prawie 5cio latka i zobaczylem duze samochody RC 🙂 Wybor padl na Land Bustera, slabszego, ktora osiaga predkosc do 25km/h za 160 lub 170zl. Model wyzszy (do 45km/h) niewiele drozszy (200zl) odradzil mi sprzedawca, powiedzial, ze taki dzieciak nie ogarnie i mial racje. Bylem pozytywnie, ze taka zabaweczka za takie pieniadze potrafi tak jezdzic 🙂 Oczywiście pomijam, ze tam wszytko plastikowe i niewiadomo ile to wytrzyma.

    Teraz przeczesuje “internety” i youtuby w rozeznaniu sie w temacie. Jak narazie zastanawiam sie czy cos niezbyt drogiego i upgradeowac, jesli czas pozwoli. Mam tu na mysli Feiyue FY03 (szkoda, ze nie zalapalem sie na Twoj jak sprzedawales). Ogolnie to najbardziej napalilem sie na DHK Zombie 🙂

    Pozdrawiam

    1. Pic polega na tym, że Land Buster 25/45km to te same modele. Tylko wersja 45 ma pakiet 7,4V li-ion i 2,4Ghz oraz metalowe półosie. Elektronika jest taka sama. Silnik jest ten sam. On nigdy nie pojedzie 45km 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *